O autorze
Stereotypy na temat islamu? Mówię “sprawdzam”. Poleciałem do Egiptu, by się z nimi zmierzyć.

Polski muzułmanin z Egiptu Piotr Ibrahim Kalwas: "Polscy konwertyci przestają myśleć i klepią islamskie pacierze"

Piotr Ibrahim Kalwas krytykuje islam jak mało który muzułmanin. Mówi o konieczności "oświecenia"
Piotr Ibrahim Kalwas krytykuje islam jak mało który muzułmanin. Mówi o konieczności "oświecenia" Fot. prywatne
O własnej wizji oświeconego islamu, fundamentalistach podobnych do Radia Maryja, intelektualnej biedzie muzułmanów i polskich konwertytach "przebierańcach" mówi w rozmowie z naTemat Piotr Ibrahim Kalwas, polski muzułmanin z Aleksandrii.

5 lat temu wyemigrował Pan do Egiptu, 13 lat temu przeszedł na islam. Czym uwiodła Pana ta religia?

To jest kwestia bardzo prywatna i odpowiedź ginie trochę w mroku przeszłości. Na pewno była to potrzeba poszukiwania sensu życia, religii, punktu oparcia. Wynikało to z tego, że od zawsze interesowałem się religiami i ich historią. W pewnym momencie zacząłem czytać po kolei różne święte księgi, a Koran mnie zauroczył. Zacząłem chodzić do meczetu w Warszawie na „lekcje” i jakoś tak powoli się zaczęło.

Powiem często spotykanym w sieci komentarzem: ale przecież Koran to nie jest przyjemna księga. Jest dużo o zabijaniu, odcinaniu głów itp..

Zależy od tego, kto czyta. Jak przy każdej świętej księdze, to jest kwestia interpretacji. Wiemy, jak odczytywali Ewangelię inkwizytorzy, krzyżowcy i wszyscy ci, którzy siali gwałt w chrześcijaństwie. Tak samo można uczynić z Koranem i robią to wszyscy dżihadyści czy fundamentaliści islamscy.

Jednak prawdą jest też, że w Koranie, czyli tekście z Pustyni Arabskiej sprzed 1,5 tys. lat, znajdziemy trochę fragmentów, które z perspektywy humanizmu kulturowego brzmią groźnie. Nie próbuję ich zamiatać pod dywan, jak robi to wielu muzułmanów. Są kontrowersyjne wersety i co najgorsze, pozostały we współczesnym islamie, który od wieków się w ogóle nie zmienia.


Z wyjątkiem małych ruchów modernistycznych te wersety są traktowane dosłownie. Mówią o tym, żeby nie brać za przyjaciół chrześcijan i żydów, żeby zabijać niewiernych, bić kobiety czy obcinać rękę złodziejowi. To może budzić strach. Zgadzam się, że takie fragmenty powinny być na nowo odczytane i potraktowane symbolicznie, w przenośni.

Czyli islam powinien się dostosować do współczesności?

Tak, bo on ma to do siebie, że się w ogóle nie rozwija w sensie intelektualnym. Wszelkie próby zmian interpretacji Koranu traktowane są przez większość muzułmanów jeśli nie z wściekłością, to podejrzliwością. Koran zaskorupiał. Przynosi zapisy archaiczne, które w XXI wieku budzą lęk. Trzeba to zmienić.

Tyle że w islamie – tym największym, sunnickim – nie ma hierarchii, jak w Kościele katolickim. Dlatego trudniej o jedną wykładnię.


To prawda, że teoretycznie duchowieństwo jest jedynie w szyizmie, gdzie wszystko trzymają za twarz ajatollahowie. Ale sunnicki islam też ma swoje instytucje, jak np. egipski Al-Azhar czy uniwersytety w Mekce. Jest islamski kler, który niestety jest nienaruszalny w swym konserwatywnym i archaicznym myśleniu. Wszystkie fatwy wydawane przez wieki przez duchowieństwo islamu nic nowego nie wnoszą. Przeciwnie, cofają islam. Jak czasem słucham wywodów różnych szejchów w telewizjach arabskich, to mam wrażenie, jakbym słuchał uczonych sprzed 100 czy 200 lat. To jest błędne koło tradycjonalizmu.

Z drugiej strony jest jeszcze zacofana wspólnota wiernych, która nie daje sobie rady w galopującym coraz szybciej nowoczesnym świecie. Z czego się bierze duża część agresji muzułmanów, którzy reagują z niechęcią do Zachodu? Z braku zrozumienia, z zazdrości, z bezsilności ludzi, którzy nie wiedzą, jaką drogą mają pójść. Drogą nowoczesności? Ale przecież to Zachód. Religijność? Ale jaka, skoro wszędzie wyziera fundamentalizm. To wszystko składa się na wizerunek islamu. Islam jest uboższym krewnym innych religii nie tylko intelektualnie, ale i materialnie.

Czy największym grzechem muzułmanów jest dosłowna interpretacja słów sprzed 1,5 tys. lat? Z tego się biorą wszystkie problemy?


Tak, moim zdaniem to jest główny korzeń zacofania świata islamskiego. Ten świat jest zasadzony na religijnym postrzeganiu rzeczywistości, a jeśli ta wykładania jest ciągle taka stara, tak zaskorupiała, to się przekłada również np. na edukację. I ona jest na bardzo niskim poziomie. Ktoś kiedyś powiedział, że Egipt to kraj, który wymyśla najbardziej znaczące idee w świecie muzułmańskim – najgorsze i najlepsze. W Egipcie edukacja jest strasznie marna. A przecież jeszcze tysiąc lat temu ten świat promieniował edukacją i wiedzą. Arabowie często wspominają czasy tego wspaniałego kalifatu, który rozciągał się do Hiszpanii po Indie.

A może pan po prostu chce islamu w wersji europejskiej? Tutaj jest świat, który różni się od naszego nie tylko religijnie, ale i kulturowo. Tutaj takich zmian nie będzie.

Liczą się pewne fakty. Nie istnieje tu żadna nauka, nie wymyśla się nowych idei, nie powstaje znacząca literatura, nie dzieje się intelektualnie prawie nic. Do tego straszna bieda. To nie tylko myślenie europejskich muzułmanów. Również część młodych ludzi z krajów muzułmańskich zastanawia się nad tym, co się właściwie dzieje, czy mamy być zawsze biedni, kopiować wszystko od Zachodu, czy próbować współtworzyć świat?

Od wieków jest tutaj równia pochyła, pogłębiająca się zapaść. Jednocześnie trudno dowiedzieć się prawdy od mieszkańców, bo dużo ludzi ma zwyczajne kompleksy wobec Zachodu. Pytani, wstrzymują się przed odpowiedzią, często są podejrzliwi wobec obcokrajowców. To charakterystyczne dla społeczeństw, które od wieków są zamknięte – że podejrzewają obcą agendę, która rzekomo próbuje im ten świat jeszcze bardziej utrudnić.

Mówi pan o reformie islamu. Ale jak pan sobie radzi z tymi najbardziej kontrowersyjnymi fragmentami Koranu? Są przez pana pomijane?

Tak. Nie mówię, że są nieprawdziwe, nie neguję świętości księgi. Dochodzę do wniosku, że Bóg w swej mądrości mógł objawić wersety, które przestają być aktualne, jeśli nie są przeinterpretowane na nowo. Więc niektóre pomijam, niektóre przekładam na własny język własnych przemyśleń. Weźmy obcinanie ręki złodziejom. Jak zapytam przeciętnego Egipcjanina, czy jest za, to się obruszy. Z drugiej strony widzę sondaż, że 80 proc. mieszkańców Egiptu to popiera. Gdzie jest prawda? Widzi pan, jaki to fascynujący świat, który chowa się i ukrywa prawdę?

Są wersety, jak te o małżeństwie, które odnosiły się do konkretnej rzeczywistości sprzed 1,5 tys. lat. One zostały objawione na pustyni. Jak można je przenieść dla kogoś, kto np. przyjmuje islam na Grenlandii? Przecież one nijak się mają do dzisiejszego świata kulturowo i nawet geograficznie. Te wersety wymagają ciągłej interpretacji. A jak się nie interpretuje Koranu, tak jak każdej innej księgi, to on obumiera. W tej chwili wersety czy hadisy są martwe, puste, bo nie mają zastosowania w różnych kulturach. Trudno je przenosić dosłownie, co niektórzy konwertyci czy neofici robią.

Czyli z całą filozofią pozycji kobiety w islamie też się pan nie zgadza?

Oczywiście, że nie. Traktuję kobiety tak samo, jak każdą inną istotę. Takie zastosowanie wizji kobiety mogło mieć rację bytu 1,5 tys. lat temu, ale nie teraz. Wszystko było objawione w miejscu i czasie. Nawet buddyści cały czas przez wieki interpretują swoją religię czy filozofię, dlatego, że ta religia jest żywa. To samo dzieje się z chrześcijaństwem, choć po wiekach zastoju.

Musi być próba interpretacji religii do zmieniających się czasów, bo inaczej się przegra. Popatrzmy na katolików w Polsce. Takie ruchy jak Radio Maryja są również groteskowe i śmieszne - reagują agresywnie na wszystko, co nowoczesne, liberalne i modernistyczne. To ten sam mechanizm, co w islamie, tyle że tam są tysiąckrotnie mocniejsze

Pan wybiera sobie różne rzeczy z Koranu tak, że właściwie chyba nic z niego nie zostało.

To jest tylko moja wizja, którą tylko ja praktykuję. Nikomu tej wersji nie narzucam. Ja jestem wielbicielem indywidualizmu, którego w islamie jest bardzo mało. Tu jest zawsze wspólnota, wszyscy podążają za szajchem, imamem czy ulemą. Ja sobie interpretuję islam na swój sposób i skoro ta religia nie ma żadnego papieża czy wiążącego ośrodka myśli, to uważam, że każdy muzułmanin powinien działać w podobny sposób. Tymczasem w Egipcie 30 proc. ludzi nie umie czytać i pisać, więc czego można się spodziewać? Niestety nie samodzielnego myślenia i refleksji.

Pokusiłby się pan o generalny wniosek na temat islamu. Czy to religia zła czy dobra, pokoju czy wojny?

Powiedzmy sobie szczerze. Większość muzułmanów na świecie podąża za tradycjonalistyczną i konserwatywną interpretacją islamu. Co nie znaczy, że ci ludzie są źli. Przeważnie są bardzo gościnni, mili i nawet muchy by nie skrzywdzili. Przytłaczająca większość muzułmanów nienawidzi też terroryzmu i nie chce mieć z nim nic wspólnego. Jednocześnie myślą tradycjonalistycznie, a niekiedy fundamentalistycznie.

Do tego trzeba dodać zdecydowaną mniejszość, czyli garstkę ludzi takich jak ja, którzy chcą dynamicznie zmieniać islam. Bo myślenie tradycjonalistyczne nie posunie świata muzułmańskiego do przodu ani o krok. Ten świat nie wymaga rewolucji w sensie obalania, tylko potrzebuje oświecenia, które wypłynie z samych muzułmanów.
A jak do tego świata ma się islam w Polsce? Najpierw zapytam o krytyków. Z jednej strony mamy masę antyislamskich komentarzy w sieci, z drugiej np. Polską Ligę Obrony. Jak pan to postrzega?

Hejterów zawsze było pełno i ja na nich w ogóle nie zwracam uwagi. Ci hejterzy są też z drugiej strony, bo muzułmanie w Polsce nie pozostają dłużni. Często widzimy, że obie strony szczekają na siebie w sieci. Nierzadko to jest po prostu zwykła nienawiść, a nie chęć dyskusji o islamie. Trzeba jednak pamiętać, że są takie głosy, które krytykują islam z pozycji rzeczywistych, pełnoprawnych. One nie obrażają, ale pobudzają muzułmanów do myślenia. Ja je czytam i często się pod nimi podpisuję. Uważam, że krytyka i samokrytyka to podstawa rozwoju intelektualnego.

A polscy muzułmanie? Tatar Selim Chazbijewicz mówił mi niedawno o polskich konwertytach jako o „przebierańcach”.

Konwertyci są różni. Sam na początku byłem tradycjonalistą i zauroczyłem się tym zaskorupiałym islamem. Mam również dobrych znajomych muzułmanów, którzy są ludźmi na niezwykle wysokim poziomie intelektualnym. To jedna grupa. Oprócz tego są konwertyci, w przypadku których aż ręce opadają. Oni się zmieniają, przebierają za Arabów, nawet mówią jak oni. Po prostu przestają myśleć, klepią islamskie pacierze z lewa i prawa. Chyba najwięcej jest takich mówiących zupełne bzdury konwertytów.

Islam to religia, która angażuje całodobowo, odnosi się do każdego aspektu życia. Sądzę, że takie literalne przyswojenie tradycjonalistycznej interpretacji w polskich warunkach może prowadzić nawet do zmian w osobowości, do różnych nieprzewidywalnych zachowań. Dlatego to wszystko wymaga myślenia. Każdy może się stać albo potworem z bombami w kieszeniach i butach, albo może pójść drogą miłości i wiedzy. Dla mnie to dwie najważniejsze rzeczy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...