O autorze
Stereotypy na temat islamu? Mówię “sprawdzam”. Poleciałem do Egiptu, by się z nimi zmierzyć.

Wróciłem z "psychiatryka"? 3 rzeczy, których nauczyła mnie wizyta w Egipcie

Muzułmańscy ekstremiści zawłaszczyli wizerunek islamu.
Muzułmańscy ekstremiści zawłaszczyli wizerunek islamu. Fot. Twitter/KarimMaghawry1
Jeden z bardziej popularnych komentarzy pod moimi artykułami z Kairu mówi, że ten wyjazd to jak wizyta w szpitalu psychiatrycznym, a wywiady z muzułmanami są jak rozmowy z pacjentami. Po 10 dniach w Egipcie jestem przekonany, że to najgorsza postawa, jaką wobec wyznawców islamu, czyli 1/5 świata, można przyjąć. Oto moje wnioski.

NIE MA JEDNEGO ISLAMU

Pierwszy i najważniejszy. Już pod zapowiedzią mini cyklu tekstów o islamie pojawiły się zarzuty, że chcę przekonać czytelników do tej religii i że jadę do Egiptu z gotową tezą mówiącą o muzułmanach jako o "ludziach pokoju". To nieprawda. Ta podróż, a przede wszystkim dyskusje z "islamskimi lemingami" - jak określił moich rozmówców komentator - uświadomiły mi, że największym błędem jest wyciąganie generalnych konkluzji. "Islam to religia pokoju czy wojny?" - takie pytanie jest bez sensu. Nie ma na nie właściwej odpowiedzi, bo nie ma jednego islamu.

Chodzi przede wszystkim o "interpretację". To określenia przewijające się we wszystkich artykułach z Kairu i wypowiedziach rozmówców. Jednocześnie przekleństwem i zaletą (np. według Piotra Ibrahima Kalwasa) "egipskiego islamu" jest fakt, że nie ma w nim hierarchicznego duchowieństwa. Nie obowiązuje więc jedna wykładnia Koranu - jeden sposób rozumienia tych fragmentów, które wywołują największe kontrowersje na Zachodzie. Jak więc można w jednym zdaniu podsumować islam, skoro prawda o nim to mozaika interpretacji 1,4 miliarda muzułmanów? Kształtowane są one w różny sposób. W Egipcie, przy największym w świecie arabskim odsetku analfabetów, najczęściej przez rozmaitych szajchów i imamów.

Tak, pewnie w większości jest to "interpretacja tradycyjna". Tyle że nie w rozumieniu wielu krytyków, którzy chcą wszystkim muzułmanom dorobić twarz terrorystów, potencjalnych morderców niewiernych czy domowych tyranów. W Egipcie rozmawiałem głównie z młodymi, którzy stanowią przecież około 70 proc.. społeczeństwa. Ich interpretacja zasad islamu, choć np. zakładająca nierówne prawa kobiet i mężczyzn czy kary nieakceptowane w naszej kulturze, jak odcinanie rąk złodziejom, nie ma w sobie przemocy. Można z nią dyskutować, nie zgadzać się, ale najgorzej byłoby w ogóle tych młodych pominąć, wrzucając do jednego worka z ISIS, Al Kaidą, wahhabitami czy salafitami. To chciałem pokazać - że świat islamu jest bardziej zniuansowany.


Jeszcze jedna, podstawowa sprawa. Wielu komentatorom nie robi różnicy czy mowa o sunnitach czy szyitach, czy rozmawiamy o egipskim czy saudyjskim islamie. W komentarzach często padały sugestie: "to może pojedziecie do Iranu", choć od młodych sunnitów w Egipcie usłyszałem, że szyickich Irańczyków nie uznają nawet za muzułmanów (a do wahhabitów w Arabii odnosili się krytycznie). Tak więc "nie ma jednego islamu" także w tym wymiarze - odłamów i nurtów, które w dyskusji o tej religii należałoby rozpoznawać.

STATYSTYKA NIC NIE MÓWI

Bloger naTemat Jan Wójcik napisał, że moje artykuły z Egiptu nie obalą stereotypów, a wręcz je umocnią. Na dowód skonfrontował opinie z moich rozmówców z wynikami sondaży przeprowadzanych w Egipcie, które pokazują, że tamtejsi muzułmanie w większości uważają np., że "kobieta powinna słuchać męża". To moim zdaniem kolejny duży błąd - zamiast rozmawiać, poznawać różne postawy w ramach islamu, przedstawia się liczby, które mają zamknąć cały islam w jednej szufladzie.

Zróbmy więc eksperyment. Zastanówmy się, jak przeciętny Egipcjanin widziałby Polskę, gdyby pokazać mu wyniki przeprowadzonych u nas badań. Przykład: statystycznie ponad 90 proc. Polaków to katolicy, tymczasem połowa nie wierzy nawet w zmartwychwstanie Jezusa. Co dalej? Jedna czwarta Polaków popiera bicie dzieci, a 22 proc. jest przekonana, że kłótnie i rękoczyny zdarzają się w każdym domu. Dwie trzecie mężczyzn i prawie połowa kobiet jest za "tradycyjnym podziałem ról w domu". 77 proc. społeczeństwa popiera karę śmierci. 2/3 twierdzi, że młoda matka powinna siedzieć w domu, a nie pracować.

Tak można byłoby wyliczać dalej, wskazując na zaskakujące czasem rezultaty. Oczywiście różnią się od poglądów muzułmanów, tyle że często wynika to z różnic kulturowych (jak w przypadku obcinania ręki).

Wniosek? Sucha statystyka nic nie daje. Służy tylko manipulacji i kreowaniu stereotypów, bo po pierwsze statystyki zawsze można dobrać tak, by udowodnić tezę, po drugie - jak wspomniałem - nie oddają wewnętrznej różnorodności badanych grup. Jedna z osób, które spotkałem - współpracownik imama z Al Azharu - podał ciekawy przykład Iranu i Stanów Zjednoczonych. Kiedy spytasz konserwatywnego Irańczyka, z czym kojarzą mu się Amerykanie, powie pewnie o upadku obyczajów, patologiach, narkomanii itp.,a na dokładkę też wymieni statystyki. Innych, pozytywnych zjawisk nie dostrzeże. Z tego samego powodu, co Jan Wójcik i jemu podobni w przypadku islamu.

TERRORYZM JEST POLITYCZNY

Na to zwrócił mi uwagę Hossam Ed-Deen Allam. Cytował przeprowadzone przez amerykańskiego uczonego badania nad atakami terrorystycznymi z ostatnich lat, z których wynika, że dwie najczęstsze motywacje terrorystów to separatyzm i cele polityczne. Tak jak często różnice kulturowe między krajami arabskimi a Zachodem błędnie przypisuje się nakazom religii, tak w przypadku terroryzmu motywację myli się z narzędziem.

Tymczasem największe grupy terrorystyczne zabijają nie dlatego, że tak każe religia. Zabijają, by realizować cele polityczne, najczęściej w odpowiedzi na zaangażowanie Zachodu na Bliskim Wschodzie. Religia ma jedynie uświęcać te cele. Al-Kaida? Wojna z ZSRR w Afganistanie. ISIS? Inwazja USA na Irak.

Dlaczego upodobali sobie islam? Dlatego, że rzeczywiście jest to religia podatna na ekstremistyczne interpretacje. Nie ma nic prostszego, niż wykorzystać fragmenty o zabijaniu niewiernych, by uzasadnić walkę z okupantem. Jednak znów - to interpretacja marginalna. I tutaj koło się zamyka.

Dyskusji o islamie nie kończymy. Ona się dopiero zaczyna. Aktywność terrorystów i islamscy imigranci w Europie sprawiają, że temat islamu będzie obecny w dyskusji publicznej pewnie jeszcze przez lata. Chcemy mieć w niej udział, sprawdzając np. jak wyglądają osiedla największych europejskich miast z dużym odsetkiem muzułmanów. A póki co - dziękuję za wszystkie komentarze i do zobaczenia!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...